Korona Kielce traci na słabym wykończeniu
Scyzory zakończyły rundę jesienną na dziewiątym miejscu tabeli, z bilansem sześciu zwycięstw, sześciu remisów i sześciu porażek. Celem na rundę rewanżową jest co najmniej utrzymanie pozycji w środku stawki – wymarzonym scenariuszem zaś byłoby poważne włączenie się do walki o europejskie puchary. By tego dokonać Korona Kielce musi poprawić funkcjonowanie ofensywy, która w osiemnastu meczach strzeliła tylko 21 goli.
Niewielka liczba zdobytych bramek nie wynikała jednak ze słabej kreacji zespołu, bo xG, czyli liczba oczekiwanych strzelonych goli, jest w ich przypadku znacznie wyższa. Według tej statystyki Korona powinna mieć 28,3 bramki, czyli ponad siedem trafień więcej, niż rzeczywiście ma. Świadczy to o słabym wykończeniu, z którym trudno liczyć na coś więcej.
Przegląd Sportowy Onet informuje, że trener Zieliński jak i dyrektor sportowy Tomczyk już od jakiegoś czasu byli przekonaniu, że ich zespół potrzebuje wzmocnić linię frontu. W tym celu zakontraktowany został Mariusz Stępiński, który ma pomóc w zdobywaniu oczekiwanej liczby bramek. 30-letni snajper podpisał półroczną umowę z opcją przedłużenia jej o kolejne dwa lata.
Korona wróci do rywalizacji na początku lutego, gdy zagra na wyjeździe z Legią Warszawa. Następnie ekipę Jacka Zielińskiego czeka mecz przed własną publicznością z Zagłębiem Lubin i wyjazdowe spotkanie z Radomiakiem Radom.










