Depay błyszczy, ale wymagania były większe
Kiedy Corinthians ogłosiło pozyskanie Memphisa Depaya, nie brakowało głosów zdziwienia. Klub posiadający jedną z największych baz kibicowskich na świecie (ponad 30 milionów fanów) sprowadził bowiem zawodnika, który z miejsca miał stać się twarzą ligi.
Oczekiwania były gigantyczne. Depay nie był „wypalonym” weteranem; był aktywnym reprezentantem Holandii, wciąż zdolnym do gry na najwyższym poziomie, co potwierdził Ronald Koeman, nie zamykając przed nim drzwi do kadry narodowej. Transfer ten miał również wymiar symboliczny – Corinthians, klub historycznie związany z ruchami społecznymi (Demokracja Koryncka Socratesa), pozyskał zawodnika znanego z wyrazistych poglądów i artystycznej duszy.
Dotychczasowy pobyt Depaya w Brazylii ukazuje jednak przeciwny obraz – obraz piłkarza o nieprzeciętnych umiejętnościach, który nie jest w stanie utrzymać ciągłości gry. Kiedy Holender przebywał na boisku, jego wpływ na ofensywę „Timão” był jednak niezaprzeczalny.
- Mecze: 65
- Gole: 19
- Asysty: 14
- xG (oczekiwane gole) – 6.97
- Skuteczność dryblinów: 28,9% – 42,3%
Statystyki, że Depay generuje wysokie zagrożenie (attacking threat na poziomie 72.75). Jego obecność na boisku otwiera przestrzenie dla partnerów, a bramki zdobywane z rzutów wolnych, jak ta przeciwko Athletico Paranaense czy Bahii, stawały się hitami, budując globalny zasięg marki Corinthians. Jednakże futbol to gra powtarzalności, a tej Depayowi zabrakło najbardziej.
Najważniejszym wnioskiem płynącym z analizy pobytu Depaya w Brazylii jest jego walka z własnym ciałem. Sezon 2025 stał się dla niego pasmem drobniejszych i nieco poważniejszych urazów, przez które opuścił kilkanaście meczów.
Łącznie w sezonie 2025/26 Depay opuścił ponad 60 dni treningowych i meczowych wyłącznie z powodów zdrowotnych. Przyczyn tego stanu rzeczy należy szukać w specyfice brazylijskiego kalendarza. W przeciwieństwie do Europy, gdzie topowe kluby grają około 50-55 meczów w sezonie z przerwami zimowymi i letnimi, brazylijski zespół rozgrywa nawet 70-80 spotkań (rozgrywki stanowe, puchar kraju, liga, puchary kontynentalne).
Do tego dochodzą podróże w strefach tropikalnych i subtropikalnych, gdzie amplitudy temperatur i wilgotności są ogromne. Organizm Depaya, przyzwyczajony do europejskiego mikrocyklu i innej intensywności regeneracji, po prostu nie wytrzymał tego „morderczego maratonu”.
Kontuzja kolana w grudniu 2025 roku, zdiagnozowana jako poważne skręcenie z obrzękiem kości, jest szczególnie niepokojąca, gdyż może sugerować przewlekłe przeciążenie układu kostno-stawowego. W tym kontekście, pytanie „czy to ewenement?” zyskuje nową odpowiedź: Depay jest ewenementem marketingowym, ale fizjologicznie wpisuje się w smutną statystykę graczy, których brazylijska intensywność „przeżuła i wypluła”.
Dejan Petković – wspaniała asymilacja
Serb do dziś jest absolutnym benchmarkiem, niedoścignionym wzorem dla każdego Europejczyka próbującego podbić Brazylię. Jego historia to dowód na to, że sukces w Série A wymaga pełnej asymilacji.
Kariera Petkovicia w Europie, w tym epizod w Realu Madryt, była niespełniona. Jego decyzja o przenosinach do Brazylii (najpierw Vitória w 1997 roku) okazała się strzałem w dziesiątkę. Petković nie potraktował Brazylii jako przystanku. Nauczył się języka portugalskiego w stopniu perfekcyjnym, zrozumiał lokalną mentalność („malandragem”) i stał się częścią tkanki społecznej.
Największym ewenementem w historii obecności Europejczyków w Brazylii pozostaje sezon 2009. W wieku 37 lat, Petković wrócił do Flamengo – klubu pogrążonego w kryzysie, zajmującego 14. miejsce w tabeli. To, co wydarzyło się później, jest materiałem na scenariusz filmowy.
– Operując jako klasyczna „dziesiątka”, Petković zrekompensował braki szybkościowe geniuszem taktycznym i niesamowitą precyzją stałych fragmentów gry. Jego bezpośrednio z rzutu rożnego stały się jego znakiem firmowym.
– W sezonie 2009 rozegrał ponad 2300 minut w Serie A, co przy jego wieku jest fenomenem fizjologicznym, zwłaszcza w porównaniu do problemów 31-letniego Depaya.
– To jego asysta z rzutu rożnego w decydującym meczu z Grêmio dała Flamengo tytuł mistrzowski po 17 lat oczekiwania.
Petković jest jedynym Europejczykiem, który został uhonorowany miejscem w Alei Gwiazd na Maracanie. Jest on także dowodem na to, że w Brazylii można stać się bogiem, ale trzeba na to zapracować dekadą pokory i ciężkiej pracy, a nie jednym głośnym transferem.
Clarence Seedorf – „Bóg” Botafogo
Jeśli Petković był sercem, Clarence Seedorf był mózgiem. Jego przybycie do Botafogo w 2012 roku było wydarzeniem bez precedensu – po raz pierwszy do Brazylii trafił zawodnik, który czterokrotnie wygrywał Ligę Mistrzów z trzema różnymi klubami, będąc wciąż w świetnej kondycji fizycznej.
Seedorf potraktował pobyt w Botafogo jako misję. Nie przyjechał „odcinać kuponów”. Wprowadził w szatni „Fogão” europejskie standardy żywieniowe, treningowe i taktyczne. Jego wpływ na młodych zawodników był gigantyczny – stał się grającym mentorem.
W przeciwieństwie do Depaya, Seedorf był maszyną fizyczną. W wieku 37 lat potrafił zdominować środek pola w morderczym upale Rio de Janeiro. Poprowadził Botafogo do mistrzostwa stanu Rio de Janeiro (Campeonato Carioca) w 2013 roku oraz powrotu do Copa Libertadores. Łącznie, w 81 meczach dla Botafogo zdobył 24 gole i zanotował 14 asyst.
Seedorf udowodnił, że „biologia” nie musi być przeszkodą w Serie A, jeśli jest poparta absolutnym reżimem treningowym. Jego pobyt w Brazylii zakończył się tylko dlatego, że dostał ofertę objęcia posady trenera Milanu – do ostatniego dnia był najlepszym piłkarzem na boisku.
Dimitri Payet i Martin Braithwaite – pechowe przypadki
Historia najnowsza (lata 2023-2025) pokazuje jednak, że brazylijski sen może szybko zamienić się w koszmar. Przypadki Dimitriego Payeta i Martina Braithwaite’a są ostrzeżeniem dla kolejnych śmiałków.
Transfer Payeta do Vasco w 2023 roku był ruchem desperackim. Klub walczył o utrzymanie, a Francuz miał być iskrą nadziei. W pierwszym sezonie odegrał kluczową rolę w utrzymaniu Vasco w Série A. Jego bramka z rzutu wolnego w meczu z Américą Mineiro w 94. minucie pozwoliła zrealizować ten cel.
Rok 2025 przyniósł jednak gorzkie rozczarowanie. Problemy z utrzymaniem wagi, trudności z adaptacją do rytmu meczowego oraz, co kluczowe, problemy osobiste (oskarżenia o przemoc psychiczną wobec partnerki Larissy Ferrari, złożone przez nią na policji w Rio) doprowadziły do erozji jego pozycji. W czerwcu 2025 roku, po serii słabych występów (tylko 2 gole w sezonie) i narastającej presji medialnej, kontrakt został rozwiązany za porozumieniem stron.
Martin Braithwaite przybył do Grêmio z trudnym zadaniem zastąpienia Luisa Suareza. Jego debiut był obiecujący – pełne zaangażowanie, walka i bramki dawały nadzieję, że Grêmio znalazło nowego lidera.
Jego przygoda została brutalnie przerwana. W grudniu 2025 roku, w samej końcówce sezonu, Braithwaite doznał zerwania ścięgna Achillesa. Jest to jedna z najcięższych kontuzji dla piłkarza po 30. roku życia. Dramat ten nie tylko zakończył jego sezon, ale postawił pod znakiem zapytania dalszą karierę w Brazylii. Wcześniej kibice byli podzieleni – doceniali walkę, ale krytykowali brak skuteczności na miarę Suáreza (zaledwie 6 goli w Série A w 2025 roku).
Brazylijska Serie A, ze swoim morderczym kalendarzem i specyfiką kulturową, weryfikuje europejskie gwiazdy z bezwzględną surowością. Sukcesy Petkovicia i Seedorfa są dowodem na to, że triumf jest możliwy, ale porażki Payeta i problemy zdrowotne Depaya i Braithwaite’a przypominają, że talent to za mało. Aby podbić Brazylię, trzeba mieć nie tylko „magię w nogach”, ale przede wszystkim „stal w mięśniach” i pokorę w sercu.




![Była godzina 12.03. Tak padł pierwszy gol w 2026 roku w Polsce! [WIDEO]](https://daf17zziboaju.cloudfront.net/wp-content/uploads/2026/01/01190834/Nowy-projekt-15-390x293.png)


![QUIZ PIŁKARSKI KANAŁU SPORTOWEGO: Co pamiętasz z 2025 roku? [WIDEO]](https://daf17zziboaju.cloudfront.net/wp-content/uploads/2026/01/01165858/Nowy-projekt-14-390x293.png)


