Gerard Lopez to hiszpańsko-luksemburski przedsiębiorca, technokrata i wizjoner. Wizja jego wkroczenia do piłki nożnej początkowo jawiła się jako zapowiedź swego rodzaju nowej ery – ery futbolu opartego na algorytmach, big data i agresywnym tradingu.
Lopez to współzałożyciel Genii Capital i wczesny inwestor w sukces Skype’a. Do świata sportu wkroczył z reputacją człowieka, który potrafi dostrzec wartość tam, gdzie inni widzą ryzyko. Jego przygoda z Formułą 1 (zespół Lotus) była tylko preludium do znacznie większego zaangażowania w piłkę nożną we Francji, Belgii i Portugalii.
Obiecywał poszczególnym klubom modernizacje, Ligę Mistrzów i finansową stabilność. Stało się jednak zupełnie inaczej, i to w niemal każdym poszczególnym przypadku.
Lille
W styczniu 2017 roku Lopez, poprzez swoją spółkę L Holding, sfinalizował przejęcie 95% udziałów w LOSC Lille. Mogący się pochwalić jedną z najlepszych akademii w kraju klub z północy Francji wydawał się idealnym kandydatem do rzucenia wyzwania hegemonii PSG. Lopez przybył z modelem biznesowym zapożyczonym wprost z rynków wysokiego ryzyka.
Głównym elementem jego strategii było sfinansowanie przejęcia i operacji bieżących poprzez gigantyczne pożyczki zaciągnięte w amerykańskich funduszach hedgingowych: Elliott Management oraz JP Morgan. Elliott, znany w świecie finansów jako fundusz sępi (vulture fund), specjalizuje się w przejmowaniu kontroli nad podmiotami, które nie są w stanie obsługiwać swojego zadłużenia (model ten zastosowano m.in. w Milanie). Lopez zaryzykował, stawiając wszystko na jedną kartę: wzrost wartości zawodników.
Fundamentem „Projektu Lille” była współpraca z Luisem Camposem, nieoficjalnym dyrektorem sportowym i geniuszem skautingu. Plan zakładał masowy skup młodych, niedoszacowanych talentów, ich szybką promocję w Ligue 1 i odsprzedaż z kilkukrotnym przebiciem. Początkowo wszystko szło zgodnie z planem – klub najpierw sprowadził, a następnie sprzedał z zyskiem takich piłkarzy, jak Nicolas Pepe, Rafael Leao, Victor Osimhen czy Gabriel Magalhães.
Mimo sukcesów sportowych (mistrzostwo kraju w sezonie 2020/2021), sytuacja w gabinetach była tragiczna. Dług wobec Elliotta i JP Morgan urósł do kwoty szacowanej między 123 a 200 milionów euro. Struktura tego długu była nieciekawa – wysokie oprocentowanie i krótki termin zapadalności sprawiały, że każdy przestój w przepływach pieniężnych groził katastrofą.
Pechowy 2020 rok, naznaczony pandemią, oznaczał odcięcie przychodów z dnia meczowego. Co gorsza, załamał się rynek praw telewizyjnych we Francji po wycofaniu się hiszpańskiego operatora Mediapro, który zerwał kontrakt wart 780 milionów euro rocznie. Francuskie kluby zostały pozbawione kluczowego źródła gotówki. Dla modelu Lopeza, opartego na lewarowaniu, był to wyrok.
W grudniu 2020 roku, w bezprecedensowych okolicznościach, lider Ligue 1 zmienił właściciela pod przymusem. Elliott Management, widząc ryzyko niewypłacalności Lopeza, uruchomił klauzule zabezpieczające w umowach kredytowych. Wymuszono na Lopezie sprzedaż klubu funduszowi Merlyn Partners (poprzez spółkę celową Callisto Sporting), aby uchronić aktywo przed bankructwem. Lopez odszedł w atmosferze skandalu, zostawiając klub z długiem, który „nowi właściciele musieli znacząco zredukować poprzez iniekcję kapitału”.
Biznesmen został nawet skazany za swój epizod we Francji W listopadzie 2024 roku sąd w Lille skazał Lopeza na 10 miesięcy więzienia w zawieszeniu i 45 tys. euro grzywny za współudział w nielegalnym wykonywaniu zawodu agenta sportowego. Sprawa dotyczyła transferu Artona Zejaka i zatrudnienia Karima Saady, który działał jako agent bez licencji przy wiedzy i akceptacji Lopeza.
Royal Excel Mouscron
W lipcu 2020 roku Gerard Lopez przejął belgijski klub Royal Excel Mouscron. Lokalizacja przy granicy francusko-belgijskiej, zaledwie kilkanaście kilometrów od Lille, nie była przypadkowa. Mouscron miało pełnić rolę satelity, swoistej „farmy” dla Lille. W Belgii przepisy dotyczące zatrudniania graczy spoza Unii Europejskiej są bardziej liberalne niż we Francji, co sprawiało, że klub ten był idealnym miejscem do „parkowania” talentów, które nie mogły jeszcze grać w Ligue 1.
Lopez obiecywał budowę „zrównoważonego zespołu z ambicjami”. Jednak od samego początku Mouscron było traktowane przedmiotowo. Nie jako niezależny byt z blisko stuletnią tradycją (uwzględniając fuzje), ale jako magazyn części zamiennych dla Lille.
Problemy zaczęły się momentalnie po utracie przez Lopeza kontroli nad Lille w grudniu 2020 roku. Mouscron, jako osobna inwestycja Lopeza, straciło rację bytu w jego portfelu, skoro nie mogło już służyć Lille. Odcięte od finansowania i sportowego wsparcia „matki”, Mouscron wpadło w spiralę chaosu.
Sezon 2020/2021 zakończył się spadkiem z Jupiler Pro League. W drugiej lidze sytuacja finansowa stała się dramatyczna. W grudniu 2021 roku piłkarze odmówili treningów z powodu zaległości w wypłatach pensji. Klub funkcjonował w trybie awaryjnym, bez płynności finansowej, a zarząd Lopeza nie wykazywał chęci do pokrycia deficytu. Wiosną 2022 roku Belgijski Związek Piłki Nożnej (RBFA) wydał wyrok i odmówił Mouscron licencji na grę w piłce zawodowej. 31 maja 2022 roku z kolei ogłoszono upadłość klubu, czego konsekwencją było jego zniknięcie z mapy.
Girondins Bordeaux
Girondins de Bordeaux to jedna z największych marek we francuskim futbolu – 6-krotny mistrz kraju, klub, w którym karierę budował m.in. Zinedine Zidane. W 2021 roku znalazł się jednak na krawędzi bankructwa po wycofaniu się amerykańskiego właściciela, funduszu King Street, który nie widział sensu dalszego dopłacania do interesu.
W lipcu 2021 roku Gerard Lopez przejął klub, prezentując się jako „Biały Rycerz”. Przekonał DNCG (francuski organ kontroli finansowej), by nie degradowała klubu administracyjnie, obiecując restrukturyzację i nowy model biznesowy. W rzeczywistości, Lopez przejął klub za symboliczne euro, ale wziął na siebie gigantyczny garb długu i zobowiązań operacyjnych. Jego plan zakładał, że marka Bordeaux jest „zbyt duża, by upaść”, a powrót do czołówki Ligue 1 wygeneruje przychody pokrywające koszty. Był to czysty hazard.
Pierwszy sezon pod rządami Lopeza (2021/2022) okazał się koszmarem. Mimo posiadania jednego z wyższych budżetów w lidze, drużyna grała katastrofalnie, tracąc najwięcej bramek w czołowych ligach Europy. Brak stabilizacji w zarządzie, ciągłe roszady kadrowe (zgodne z filozofią tradingu) i toksyczna atmosfera wokół właściciela doprowadziły do zajęcia ostatniego miejsca w tabeli.
Spadek do Ligue 2 był szokiem ekonomicznym. Bordeaux posiada stadion Matmut Atlantique, wybudowany na Euro 2016, którego koszty utrzymania i wynajmu są dostosowane do poziomu Ligi Mistrzów, a nie drugiej ligi. Dziura budżetowa zaczęła się powiększać w zastraszającym tempie.
Lata 2022–2024 w Bordeaux to nieustanna walka z DNCG. Każdego lata klub był tymczasowo degradowany administracyjnie z powodu braku gwarancji finansowych, po czym Lopez w ostatniej chwili przedstawiał nowe pożyczki lub mgliste obietnice inwestorów, by utrzymać licencję. W lipcu 2024 roku sytuacja stała się krytyczna. DNCG zdegradowała klub do trzeciej ligi (Championnat National) z powodu dziury budżetowej szacowanej na 42 miliony euro.
Decyzją organów nadzorczych, Bordeaux zostało w sierpniu 2024 roku zdegradowane do Championnat National 2 (czwarty poziom rozgrywkowy, liga amatorska). Klub chcieli ratować amatorzy i weterani, m.in. Andy Carroll. Lopez nadal formalnie jest właścicielem klubu, którego dług szacuje się na 118 mln euro przed restrukturyzacją. W samym mieście jest on uznawany za „persona non grata”.
Boavista Porto
W 2020 roku Lopez nabył większościowy pakiet akcji w klubie z Porto, który niemal 20 lat wcześniej sensacyjnie zdobył mistrzostwo Portugalii. Lopez obiecywał przywrócenie blasku „Panterom” i stabilizację finansową. Podobnie jak w innych przypadkach, rzeczywistość okazała się odwrotna.
Zarządzanie Lopeza w Boaviście charakteryzowało się skrajną nieodpowiedzialnością w regulowaniu bieżących zobowiązań. Już w 2022 roku pojawiły się pierwsze zakazy transferowe od FIFA. Sytuacja eskalowała w kolejnych latach. Symbolem upadku klubu stały się wydarzenia z 2024 i 2025 roku, kiedy to na stadionie Estádio do Bessa wielokrotnie odcinano prąd z powodu nieopłaconych rachunków.
Klub nie był w stanie zapewnić podstawowych mediów, a do tego zadłużenie wobec firmy budowlanej modernizującej stadion sięgnęło 7 milionów euro, co skutkowało wyrokami sądowymi blokującymi jakiekolwiek przychody z transferów.
Znaczącym przykładem traktowania pracowników była sprawa Reggie Cannona, reprezentanta USA. Cannon rozwiązał kontrakt z Boavistą w czerwcu 2023 roku z winy klubu, powołując się na brak wypłat pensji. Co kuriozalne, początkowo FIFA orzekła, że to Cannon musi zapłacić klubowi odszkodowanie, ale ostatecznie Trybunał Arbitrażowy ds. Sportu (CAS) w Lozannie przyznał rację zawodnikowi. Boavista została zmuszona do wypłaty setek tysięcy euro zaległych wynagrodzeń, co dodatkowo obciążyło budżet.
W sezonie 2024/25 Boavista zajęła ostatnie miejsce w Primeira Liga. Jednak to nie wynik sportowy był najgorszy. Klub nie otrzymał licencji na grę w drugiej lidze (Liga Portugal 2) ani w trzeciej lidze (Liga 3) z powodu gigantycznych zaległości podatkowych i braku zaświadczeń o niezaleganiu ze składkami. W efekcie został karnie zdegradowany do rozgrywek dystryktalnych (AF Porto, 5. poziom rozgrywkowy).
W październiku 2025 roku, nie będąc w stanie skompletować składu (zakazy transferowe) ani opłacić kosztów organizacji meczów, Boavista wycofała się z rozgrywek regionalnych, oddając mecze walkowerem. W grudniu natomiast zarządzająca klubem spółka SAD znalazła się w stanie upadłości likwidacyjnej. Wierzyciele odrzucili plany naprawcze, a lwią część tego dramatu, ponownie, przypisuje się Lopezowi.
Mimo doprowadzenia trzech klubów do ruiny (Mouscron, Bordeaux, Boavista) i jednego na skraj przepaści (Lille), Lopez wciąż funkcjonuje w biznesie. Konsekwencje ponoszą lokalne społeczności, pracownicy klubów (setki zwolnionych osób w Bordeaux) i kibice. Wyrok w zawieszeniu z 2024 roku jest jedyną prawną sankcją, jaka go dotknęła, i to w sprawie pobocznej (agenci), a nie za doprowadzenie spółek do bankructwa.










