HomeExtraOto Filipe Luis, przyszły (prawdopodobnie) czołowy trener świata

Oto Filipe Luis, przyszły (prawdopodobnie) czołowy trener świata

Źródło: KS

Aktualizacja:

Flamengo wygrało tegoroczną edycję Copa Libertadores, a postacią, której przypisuje się największy udział w tym triumfie jest Filipe Luis. Były „żołnierz” Diego Simeone z Atletico Madryt ponownie udowodnił, że zdecydowanie aspiruje do miana, prawdopodobnie, jednego z czołowych trenerów na świecie.

Filipe Luis

Fot. Flamengo

Filipe Luis przeczy wszelkim zapowiedziom

Aby zrozumieć fenomen Filipe Luisa jako trenera, należy cofnąć się do jego kariery zawodniczej. Nie był on typowym brazylijskim bocznym obrońcą, opierającym się wyłącznie na fizyczności i technice. Był myślicielem. Przez lata gry w Europie, zwłaszcza w Atletico Madryt pod wodzą Diego Simeone, ale także w Chelsea Jose Mourinho, chłonął wiedzę taktyczną, którą teraz implementuje we Flamengo.

Jego filozofia to swego rodzaju hybryda. Z jednej jest to wyraźny wpływ „Cholo” Simeone – obsesja na punkcie defensywnej struktury, agresywny doskok i mentalność „partido a partido”, którą Luis cytuje niemal w każdym wywiadzie.

Z drugiej strony, jest to trener głęboko zakorzeniony w kulturze Flamengo, rozumiejący potrzebę ofensywnego, dominującego futbolu, czego brakowało jego poprzednikowi, Tite. – Nigdy nie zmieniłbym mojego zespołu i wyznawanej strategii pod przeciwnika. To byłoby absolutnie błędne dla zawodników – deklarował Luis po jednym z meczów. Słowa te idealnie definiują jego tożsamość.

Luis wrzucony na głęboką wodę

Proces przejścia Luisa z roli zawodnika do głównego trenera zaskoczyło chyba każdego. Po zakończeniu kariery piłkarskiej pod koniec 2023 roku, nie rzucił się od razu na głęboką wodę. W styczniu 2024 roku objął Flamengo U-17, gdzie „testował” swoje pierwsze koncepcje taktyczne, budując autorytet wśród młodzieży, która patrzyła na niego jak na idola.

Pół roku później awansował do drużyny U-20 po odejściu Mario Jorge do Arabii Saudyjskiej. Raptem dwa miesiące później osiągnął pierwszy wielki triumf trenerski. W rozgrywanym na słynnej Maracanie finale Pucharu Interkontynentalnego U-20, Flamengo pod jego wodzą pokonało grecki Olympiakos 2:1.

Początki w piłce młodzieżowej dały zarządowi Flamengo argumenty, by w momencie kryzysu postawić właśnie na niego. Wrzesień 2024 roku był dla klubu miesiącem próby. Zespół prowadzony przez Tite, byłego selekcjonera Brazylijczyków, znalazł się w ślepym zaułku. Czarę goryczy przelało odpadnięcie z Copa Libertadores w ćwierćfinale z Peñarolem. Co więcej, styl gry był pasywny, zachowawczy, a relacje w szatni – toksyczne. Tite, mimo swojego doświadczenia, nie potrafił znaleźć wspólnego języka z gwiazdami formatu Gabigola.

Zwolnienie Tite 30 września 2024 roku otworzyło drzwi dla Filipe Luisa. Ryzyko było ogromne – powierzenie rozbitej psychicznie drużyny, pełnej gwiazd o wielkim ego, trenerowi z minimalnym doświadczeniem w seniorskiej piłce. Jednak, jak pokazał czas, to właśnie znajomość szatni była kluczem. Luis nie wchodził tam jako obcy teoretyk; wchodził jako „starszy brat”, który jeszcze rok wcześniej biegał z nimi po murawie.

Pressing, czyli clue taktyki Luisa

To, co wydarzyło się w następnych miesiącach, zdecydowanie należy określić mianem rewolucji. Filipe Luis (na szczęście) nie próbował naśladować Tite, ani wracać do romantyzmu Jorge Jesusa z 2019 roku. Stworzył coś nowego – system, który jest taktycznym majstersztykiem, dostosowanym do realiów 2025 roku.

Najbardziej szokującą statystyką jest ta podana przez CIES Football Observatory (stan na czerwiec 2025 roku). Flamengo pod wodzą Luisa stosuje najwyższy pressing na świecie, odzyskując piłkę średnio 59,04 metra od własnej bramki.

1. Flamengo – 59,04 m
2. Bayern Monachium – 57,16 m
3. Arsenal – 57,16 m
4. Manchester City – 57,01 m
5. FC Barcelona – 56,46 m

Luis wymaga od swoich stoperów – często Léo Ortiza i Danilo (który został przesunięty do środka) – gry na granicy ryzyka, skracania pola gry i natychmiastowego doskoku po stracie piłki. Choć ta agresywność może być zgubna, w kluczowych meczach, jak finał z Palmeiras, całkowicie pomogła zneutralizować ataki rywali, którzy nie byli w stanie oddać celnego strzału.

Szansa na piąte i… szóste (?) trofeum

Sezon 2025 w wykonaniu Flamengo to dominacja na wielu frontach, ale perłą w koronie jest właśnie Copa Libertadores. Jeszcze przed triumfem w Limie, Luís poprowadził zespół do zwycięstwa w Copa do Brasil 2024, pokonując w finale Atlético Mineiro.

W brazylijskiej Serie A Flamengo również jest nie do zatrzymania. Z przewagą 5 punktów nad Palmeiras i niesamowitym bilansem bramkowym (+50), Flamengo pewnie zmierza po mistrzostwo, które może stać się faktem już w najbliższych dniach.

Na tym jednak łup brazylijskiej drużyny może się nie skończyć. Za niecałe dwa tygodnie zagra w Katarze w Pucharze Interkontynentalnym. Najpierw Flamengo zagra z Cruz Azul, zwycięzcą Ligi Mistrzów CONCACAF. W przypadku triumfu czeka go pojedynek z Pyramids FC, a w potencjalnym finale PSG.

Naturalny następca Diego Simeone?

Filipe Luís Kasmirski w ciągu zaledwie 14 miesięcy przeszedł drogę od emerytowanego piłkarza do jednego z najbardziej utytułowanych trenerów w Ameryce Południowej. Jego kadencja we Flamengo to dowód na to, że wiedza, inteligencja i odpowiednie podejście do ludzi znaczą więcej niż lata doświadczenia.

Wygrywając Copa Libertadores, Copa do Brasil i dominując w Serie A, Luís nie tylko dołożył kolejne trofea do gabloty. Zrobił coś ważniejszego – przywrócił dumę Nação Rubro-Negra. Flamengo pod jego wodzą nie jest zespołem chimerycznym, uzależnionym od błysku geniuszu jednostek. Jest to kolektyw, maszyna, walec, który niszczy rywali systematycznością i taktyczną dojrzałością.

Nic więc dziwnego, że już teraz mówi się o Luisie jako naturalnym następcy Diego Simeone w Atletico Madryt. Gdyby tak się stało, byłaby to niezwykle romantyczna historia, ale w gruncie rzeczy całkowicie uzasadniona. Pobierając przez wiele lat „praktyki” od Simeone, Luis stałby się swego rodzaju przedłużeniem myśli trenerskiej, którą wyznaje „Cholo”, przy jednoczesnym budowaniu swojej własnej legendy na stołku trenerskim.

Kategorie:

Przeczytaj więcej

Zobacz więcej ›

Kibice rozczarowani zachowaniem piłkarzy Pogoni. „Smutne i mało profesjonalne”
Rozwiane wątpliwości. Chodzi o stan kluczowego zawodnika Lecha
Lech Poznań pilnie potrzebuje transferu na tę pozycję. Nie ma tu wątpliwości
Lech Poznań dał się nabrać? „To był cud. Teraz wrócił prawdziwy on”
Na swojej pozycji jest najlepszy w całej lidze. Ten piłkarz Lechii robi furorę
Oto Filipe Luis, przyszły (prawdopodobnie) czołowy trener świata
Napastnik kompletny. Lechia Gdańsk ma prawdziwego potwora w składzie
Najbardziej niedoceniany trener w Ekstraklasie. O nim mówi się za mało
Kompletnie odmieniony Feio. To zakulisowe zachowanie mówi wszystko
Górnik Zabrze zszokował byłego reprezentanta Polski. „Mina Gasparika mówiła wszystko”