HomeExtraOto nowi bohaterowie Legii. Tego się nikt nie spodziewał!

Oto nowi bohaterowie Legii. Tego się nikt nie spodziewał!

Źródło: Kanał Sportowy

Aktualizacja:

Legia Warszawa ma za sobą bardzo dobre wejście w sezon 2025/26. Edward Iordanescu może być naprawdę zadowolony – zwłaszcza z tego, jak spisuje się Migouel Alfarela i Jean-Pierre Nsame. Ich dobra forma pokazuje jednak, z jakimi problemami wciąż mierzy się stołeczny klub.

Legia Warszawa

PIOTR KUCZA/FOTOPYK/NEWSPIX.PL

Legia oddzieliła przeszłość grubą kreską 

Legia Warszawa to klub, który przyzwyczaił się do funkcjonowania w chaosie. Pod tym względem do stołecznej ekipy doskonale pasował Goncalo Feio. Portugalczyk dał się poznać jako niezwykle porywczy trener, który jak nikt potrafi opowiadać o piłce nożnej. Były szkoleniowiec Legii sprawiał wrażenie człowieka przekonanego o własnej nieomylności. Mimo wielu skandali uwierzyły w niego władze klubu. W gabinetach wszyscy byli przygotowani na rozmowy o nowym kontrakcie, choć ekipa z Łazienkowskiej zakończyła zmagania na piątym miejscu w tabeli PKO BP Ekstraklasy. Ciężko znaleźć drugiego trenera, który dostałby taki kredyt zaufania. 

W pewnym sensie to właśnie Feio jest największym przegranym ostatnich tygodni. Rozstanie z francuską Dunkierką po 13 dniach to kolejna rysa na jego CV. Można powiedzieć, że znów zgubiła go pewność siebie. W międzyczasie okazało się, że Legię można prowadzić zupełnie inaczej. Pokazał to Edward Iordanescu, a więc dokładne przeciwieństwo Portugalczyka. Rumun raczej stroni od patetycznych deklaracji. Konferencje prasowe z jego udziałem przeważnie nie wzbudzają większego zainteresowania. Nowy opiekun Legii nie jest kimś, kto rzuca kuwetą na dokumenty w prezesa, pokazuje środkowy palec kibicom rywala i wyrzuca z treningu pracownika klubu. 

Były selekcjoner reprezentacji Rumunii stawia na sumienną pracę i sprawiedliwe podejście do piłkarzy. Pod jego wodzą Legia gra prosty, bezpośredni futbol. Na razie nowe metody się sprawdzają. Bilans legionistów za kadencji Edwarda Iordanescu to cztery zwycięstwa i jeden remis. Największym sukcesem 47-latka jest jednak odbudowanie piłkarzy, na których już postawiono krzyżyk. Kacper Tobiasz znów stał się jednym z liderów zespołu. Po meczu z Koroną Kielce okazało się, że stołecznemu klubowi wciąż może przydać się Marco Burch. 

Te przykłady to kamyczki do ogródka Feio. W przypadku Migouela Alfareli i Jean-Pierre’a Nsame mowa jednak o ogromnym głazie. 

Legia może zagrać w Europie dzięki odrzuconym

Wspomniane wcześniej starcie z Koroną można nazwać „meczem im. Goncalo Feio”. Konia z rzędem temu, kto przewidziałby, że Legia wygra mecz ligowy po golach Nsame i Alfareli. Trzeba jednak przyznać, że to nie był jednorazowy wybryk. Gdyby nie Kameruńczyk, Legia przegrałaby z Banikiem w Ostrawie. Z kolei Francuz dobrze pokazał się m.in. w meczu o Superpuchar Polski z Lechem Poznań. Obaj starają się udowodnić, że zasługują na drugą szansę. Nsame zaczął nawet wykazywać zainteresowanie grą w defensywie. Wydaje się, że to nie jest ten sam piłkarz, którego statystyki biegowe otwarcie krytykował Feio. Zaczął dostawać podania w polu karnym i okazało się, że jest z niego pożytek. 

Jeśli chodzi o Alfarelę, mówi się, że 27-latkowi nie do końca podoba się pozycja skrzydłowego. Iordanescu woli rosłych napastników, ale nie szuka kwadratowych jaj. Ustawił prawonożnego piłkarza na lewej flance, co pozwala mu schodzić do środka i oddawać takie strzały, jak ten z Koroną. Dzięki temu były piłkarz Bastii nie musi zachowywać się jak typowy skrzydłowy. 

Krótko mówiąc – Feio to trener, który próbuje dopasowywać piłkarzy do swojej wizji. Iordanescu stara się zaś poznać swoich graczy, a dopiero potem przygotować taktykę. Oba podejścia mają swoje zalety, lecz biorąc pod uwagę różnorodność piłkarzy Legii, wydaje się, że rację ma Rumun. 

Na Łazienkowskiej nikt już nie liczył na Nsame i Alfarelę. Francuz miał zostać sprzedany w letnim okienku transferowym. Mówi się, że gdyby nie interwencja trenera, władze klubu dążyłyby do rozwiązania kontraktu Nsame. 32-latka miało uratować jedynie to, że Iordanescu wiedział, co napastnik robił w czasach gry dla Young Boys Berno. Dziś niechciani piłkarze są blisko bycia gwiazdami Legii. Jeśli stołeczna ekipa ma pokonać Banika Ostrawa, francusko-kameruński duet musi wspiąć się na wyżyny umiejętności. 

Odwieczny problem Legii Warszawa 

Kibice Legii mogą się teraz zastanawiać, jak w minionym sezonie spisywałby się zespół, gdyby Goncalo Feio zaufał swoim piłkarzom. Trzeba bowiem pamiętać o tym, że za te transfery odpowiadał Portugalczyk. Naciskał na władze klubu, aż w końcu dopiął swego. Pion sportowy Legii robił, co mógł, by spełnić zachcianki trenera. Nsame dostał jeden z najwyższych kontraktów w całej drużynie. Na transfer Alfareli wydano ok. miliona euro po bardzo trudnych rozmowach z Bastią. 

Feio dostał nowe zabawki, a po miesiącu wyrzucił je do kosza. Historie o wzmocnieniach na miarę mistrzostwa Polski skończyły się wypożyczeniami do Grecji i Szwajcarii. Problem nie kończy się jednak na portugalskim szkoleniowcu. Legia już od dawna jest klubem, w którym słowo „jutro” nie ma żadnego znaczenia. Liczy się jedynie to, co jest dziś. To klub, w którym jesteś tak dobry, jak twój ostatni mecz. Jeśli zaliczysz złe wejście do drużyny, może cię uratować tylko cud. Doskonale wie o tym Aleksandar Vuković, który zna ekipę z Łazienkowskiej jak własną kieszeń.

Czasy się zmieniają, ale jedno w Legii się nie zmienia: brak cierpliwości i zbyt wczesne skreślanie piłkarzy. Też to przerabiałem, bo mistrzostwo Polski z Legią zdobywałem piłkarzami, których musiałem wyjmować z “szafy”, gdzie ich wcześniej schowano. Jose Kante, Domagoj Antolić, Michał Karbownik, Walerian Gwilia to nie byli oczywiści piłkarze, a jednak dało się z nimi zrobić wynik – mówił „Vuko” w rozmowie z portalem „WP Sportowe Fakty”. 

Wspomniany przez Serba brak cierpliwości to skutek tego, że przed każdym sezonem Legia ma jeden cel: zdobycie mistrzostwa Polski. Walka o trofea jest nieodzownym elementem tożsamości klubu, co ma ogromny wpływ na budowę kadry. Presja na wynik powoduje, że adepci słynnego Legia Training Center uciekają do innych klubów. Szanse w pierwszym zespole dostaje Jan Ziółkowski i Wojciech Urbański, a ich następców nie widać. W Warszawie nikt nie ufa piłkarzom, którzy muszą się czasem mylić, żeby się rozwijać. Gdy w każdym meczu masz nóż na gardle, margines błędu nie istnieje. 

Nsame i Alfarela mogą wejść do pierwszego składu

W najbliższym czasie polityka transferowa Legii raczej się nie zmieni. Wystarczy spojrzeć na to, jacy piłkarze trafili na Łazienkowską w letnim okienku. Najmłodszy z nich – a więc Mileta Rajović – właśnie skończył 26 lat. Do ekipy Edwarda Iordanescu dołączył też Arkadiusz Reca (30 lat) i Petar Stojanović (29 lat). Co więcej, właśnie trwają rozmowy w sprawie transferu 30-letniego Damiana Szymańskiego. Widać wyraźnie, że legioniści są gotowi poświęcić swoją przyszłość dla zdobycia pierwszego tytułu mistrza Polski od czterech lat. 

Kibiców Legii może cieszyć to, że Jean-Pierre Nsame i Migouel Alfarela wreszcie dostali prawdziwą szansę. Na stawianie tez o wnioskach wyciągniętych przez klub jest jednak za wcześnie. Prawda jest taka, że Legia wciąż nie wie, jakimi piłkarzami dysponuje. Gdyby było inaczej, do zespołu z pewnością nie trafiłby Mileta Rajović. Statystyki pokazują, że legioniści wydali trzy miliony euro na piłkarza, który jest kopią Nsame. 

Nie umniejszając Francuzowi i Kameruńczykowi, ich dobre występy są dziełem przypadku – podobnie jak wiele innych rzeczy, które dzieją się na Łazienkowskiej. Tego, że obaj wrócą do żywych, z pewnością nie było w planach – choć nie mówimy przecież o przeciętniakach. Przed transferem do Legii Alfarela strzelił 12 goli we francuskiej Ligue 2. O dokonaniach Nsame słyszeli już wszyscy. Ich losy pokazują też, jak ważne w futbolu są czynniki, o których zwykle się nie myśli. Czasem zapominamy o tym, że w piłkę nożną nie grają cyferki, tylko ludzie, którzy nierzadko potrzebują odrobiny wsparcia. Po meczu z Koroną Kielce wspomniał o tym też Edward Iordanescu. – Gdybym nie ufał moim piłkarzom, to bym ich nie wpuszczał na boisko – mówił podczas konferencji prasowej.  

Zawodnikom, którzy wrócili do Legii może pomóc dobry timing. Wiele wskazuje bowiem na to, że latem nowego pracodawcy będzie szukać sobie Marc Gual, a więc najlepszy strzelec z minionego sezonu. Coraz głośniej mówi się też o słabszej formie Ryoyi Morishity, który przecież był gwiazdą Ekstraklasy. Wydaje się, że Nsame i Alfarela nie będą mieć lepszej okazji ku temu, by zadomowić się w pierwszym składzie. Kosztowne inwestycje Legii naprawdę mogą się zwrócić. 

Kategorie:

Przeczytaj więcej

Zobacz więcej ›

Kolejne wzmocnienie Legii Warszawa! Pozostały testy medyczne
Raków Częstochowa chce dokonać hitowego transferu wewnątrz Ekstraklasy
Wzięło z zaskoczenia. Darko Jevtić wraca do Ekstraklasy
To się dzieje! Jamie Vardy trafi do Serie A!
Widzew domyka kolejny transfer! Cena? Promocyjna
Problemy Legii w sprawie transferu Urbańskiego. Faworytem jest ktoś inny
Agent poruszył temat kwoty transferu Piątkowskiego. Legia mocno zainwestowała
Zbigniew Boniek skomentował sytuację Urbańskiego. “Uznałbym za porażkę”
Agent Kamila Piątkowskiego wyjawia kulisy transferu do Legii Warszawa
Masłowski wskazał, co było dla Jagiellonii “bezcennym doświadczeniem”