HomePiłka nożnaCopa America 2024, czyli jak USA zawala próbę generalną – sportowo i organizacyjnie

Copa America 2024, czyli jak USA zawala próbę generalną – sportowo i organizacyjnie

Źródło: Własne

Aktualizacja:

Kibice reprezentacji Stanów Zjednoczonych liczyli na półfinał, a okazuje się, że ich drużyna może nie wyjść z grupy. Copa America to dla zespołu Gregga Berhaltera i całego kraju test przed mundialem, który współorganizuje za dwa lata i jak do tej pory nie wygląda to dobrze na żadnym polu.

Copa America 2024 logo

Associated Press / Alamy

Dopiero drugi raz turniej Copa America odbywa się poza kontynentem południowoamerykańskim, ale wybór nie jest przypadkowy. Organizacja przypadła USA, co ma stanowić test z organizacji piłkarskiej imprezy na dwa lata przed zreformowanym mundialem. Latem 2026 roku mistrzostwa świata odbędą się w Stanach Zjednoczonych, Kanadzie i Meksyku, ale to ten pierwszy kraj zorganizuje większość meczów i teraz ma okazję sprawdzić się w roli gospodarza. To także szansa do tego, by reprezentacja prowadzona przez Gregga Berhaltera zmierzyła się z ekipami z Ameryki Południowej i oszacowała swoje szanse, nim za dwa lata wybuchnie w kraju piłkarska gorączka. Turniej powoli się rozkręca, jednak oceny nie są jak do tej pory pozytywne dla Amerykanów – i to na obu polach.

Boisko jak galareta

Zacznijmy od strony organizatorskiej. O ile stadiony czy infrastruktura drogowa i techniczna są w USA gotowe i nie trzeba przeprowadzać większych prac przed mundialem, tak już samo przygotowanie obiektów pod kątem meczów piłkarskich pozostawia wiele do życzenia. Największy problem stanowią murawy. Mecze Copa America odbywają się na 14 stadionach, z czego na 11 z nich na co dzień występują kluby ligi MLS lub NFL, a spośród tej liczby na większości na co dzień używania jest sztuczna murawa. Południowoamerykańska federacja piłkarska (CONMEBOL) nie zgodziła się na to, by tak pozostało podczas tegorocznego turnieju, więc Amerykanie musieli zadbać o to, by na tych obiektach znalazła się naturalna trawa.

Temat rozwiązano w dość osobliwy sposób. Niektórzy zarządcy stadionów zdarli sztuczną murawę i trawę z rolki wyłożyli prosto na betonową wylewkę, a inni… po prostu rozwinęli rolki z trawą bezpośrednio na sztuczną murawę. Jak można się domyślić, efekt jest dramatyczny.

Narzekania słychać z każdej strony. Dużo do powiedzenia o stanie boiska na stadionie w Atlancie po meczu otwarcia mieli Argentyńczycy, którzy pokonali w nim Kanadę 2:0, ale widać było, że obie ekipy miały trudności z płynną, techniczną grą. – Ta murawa to katastrofa. Piłka nienaturalnie się od niej odbija, płyta jest zbyt sprężysta. Można ją porównać do trampoliny – mówił bramkarz Emiliano Martinez. Ismael Kone, kanadyjski pomocnik, stwierdził, że płaty trawy uciekają co chwilę spod korków, przez co można odnieść wrażenie, że do kostek brodzi się w galarecie. – Oglądamy z kolegami Euro i tego najbardziej zazdrościmy naszym kolegom z Europy. Gdy widzimy szybką akcję, w której ktoś wymienia kilka szybkich podań na jeden kontakt, to kręcimy głową, bo wiemy, że tutaj byłoby to niemożliwe. Piłka po drodze trzy razy odbiłaby się w dziwny sposób albo nagle przyspieszyła – żalił się Kone.

Za dwa lata ma być lepiej

Dobrej miny do złej gry nie robią też nawet Amerykanie. Weston McKinnie skrytykował stan murawy i fakt, że na wielu obiektach rolki wyłożono na kilka dni przed pierwszymi meczami, przez co trawa szybko wyschła. A są i tacy – jak selekcjoner reprezentacji Peru Jorge Fossati – którzy winę za kontuzje zawodników zrzucają właśnie na nieprofesjonalnie przygotowany plac gry. W jego drużynie ścięgno Achillesa naderwał skrzydłowy Luis Advincula, a wszystko działo się w pierwszym meczu jego zespołu z Chile (0:0) na stadionie w Dallas, gdzie podobnie jak w Atlancie, pod położoną na Copa America trawą jest sztuczna murawa wykorzystywana na co dzień w NFL.

Na pocieszenie można tylko dodać, że za dwa lata będzie już inaczej. FIFA nie pozwala na grę na sztucznych murawach, więc na amerykańskich stadionach znów pojawią się naturalne, choć przygotowane znacznie lepiej. Sezon NFL dla większości ekip kończy się w pierwszej połowie, a jeśli wejdą do play-offów, najdalej miesiąc później. Jedynie na stadionie w San Francisco odbywać się będzie wówczas Super Bowl, które przypadnie na środek lutego. Tak czy inaczej to od czterech do pięciu miesięcy przed startem mundialu i w 2026 roku już wtedy na każdym stadionie posadzona zostanie trawa, która dostanie czas, by przyjęła się, nim wybiegną na nią piłkarze.

Duże oczekiwania fanów soccera

Dla amerykańskich kibiców ważniejsza podczas tegorocznego Copa America jest jednak strona sportowa i tu też nie jest najlepiej. Reprezentacja USA za dwa lata chce mierzyć wysoko i tegoroczny turniej traktuje bardzo poważnie. W przeciwieństwie chociażby do Gold Cup sprzed roku, tym razem selekcjoner Gregg Berhalter zabrał najlepszych zawodników i potencjał tej drużyny widać gołym okiem. W obu dotychczasowych spotkaniach wystawił jedenastkę złożoną samych z piłkarzy, którzy na co dzień grają w czołowych pięciu ligach Europy – i to nie w klubach bijących się o utrzymanie. W kadrze USA są gracze Milanu, Juventusu, Borussii Dortmund, Betisu, Monaco czy klubów Premier League.

To był pierwszy taki przypadek w historii amerykańskiej piłki, aby na boisko wyszli wyłącznie piłkarze z czołowych europejskich lig, dlatego nieprzypadkowo mówi się w USA o „złotym pokoleniu”. Więcej uwag jest za to do samego Berhaltera i po dwóch spotkaniach pozycja selekcjonera, który i tak nie miał najlepszej prasy przed Copa America, jest bardzo niepewna.

Berhalter pod ścianą

Amerykanie wygrali pierwszy mecz z Boliwią 2:0 – choć mogli znacznie wyżej, gdyby byli skuteczniejsi – za to już w drugim meczu zaliczyli wpadkę. W nocy z czwartku na piątek lepsza od nich okazała się Panama, która w końcówce zapewniła sobie wygraną 2:1, a przedtem przez większość spotkania dominowała. Nie sposób jednak nie odnieść wrażenia, że reprezentacja USA sama narobiła sobie krzywdy. Już w 18. minucie za uderzenie w twarz rywala bez piłki czerwoną kartkę zobaczył Timothy Weah, jeden z kluczowych graczy w układance Berhaltera. Cztery minuty później Folarin Balogun pięknym strzałem dał Amerykanom prowadzenie, ale Panama momentalnie wyrównała i przejęła kontrolę nad meczem.

Zwycięskiego gola Panamczycy zdobyli w końcówce meczu i przy obu ich trafieniach kiepsko zachowywała się obrona USA. To największy problem tego zespołu, bo o ile lewy obrońca Antonee Robinson z Fulham prezentuje wysoki poziom, tak środek złożony z Chrisa Richardsa i Tima Reama popełnia masę błędów, a na prawej strony brakuje kontuzjowanego Serginio Desta. Pewności nie daje też bramkarz, mimo że to zawsze była mocno obsadzona pozycja – począwszy od czasów Kaseya Kellera, przez Brada Friedela, po występy Tima Howarda. Teraz o miano „jedynki” walczą Matt Turner, który w lutym stracił skład w Nottingham Forest i wcześniej bronił fatalnie, a także Ethan Horvath z Cardiff City. Z Panamą Turner doznał kontuzji barku i Horvath wszedł po przerwie, ale obaj przy straconych golach mieli piłkę na dłoni i nie uchronili swojej drużyny.

Po dwóch meczach Amerykanie mają więc trzy punkty i zagrają w ostatniej kolejce z Urugwajem, który oba swoje spotkania wygrał, strzelił osiem goli i stracił jednego. Stany Zjednoczone porażki zajmują drugie miejsce, bo w przypadku takiej samej liczby punktów liczy się bilans bramkowy, ale jeżeli Panama osiągnie ze słabiutką Boliwią lepszy wynik, niż USA z Urugwajem, to gospodarze nie wyjdą z grupy.

To byłby wynik, który mógłby doprowadzić do zwolnienia Berhaltera. Apetyty fanów „soccera” sięgały półfinału i selekcjoner dzięki temu uciszyłby duże grono krytyków. Teraz z Urugwajem jest pod ścianą i musi zmierzyć się z największym sportowym wyzwaniem swojej kadencji. Mundial w 2026 roku ma być milowym krokiem dla piłki nożnej w USA i już teraz nie brakowało głosów, że kadrę powinien poprowadzić ktoś lepszy i bardziej renomowany. Oblanie testu organizacyjnego kibice jeszcze zniosą, ale jeśli zawiedzie strona sportowa, zapanuje wielkie oburzenie.

Kategorie:

Przeczytaj więcej

Zobacz więcej ›

Milan z kolejnym transferem? Na celowniku utalentowany pomocnik z Serie A!
Chelsea zastąpi wychowanka piłkarzem lokalnego rywala? W grę wchodzi ponad 30 milionów funtów
Bayer Leverkusen z kolejnym wzmocnieniem! Do Aptekarzy dołączył skrzydłowy Ligue 1
Wisła Kraków dopina kolejny transfer! Jarosław Królewski otwarcie zapowiada
Motor Lublin z ważnym ruchem. Kontrakt kluczowego piłkarza przedłużony!
Williams jednak nie trafi do Barcelony?! Do gry włączył się światowy gigant!
OFICJALNIE: Manchester United pozyskał perełkę!
Kasper Schmeichel wraca do Wielkiej Brytanii! Zagra dla wielokrotnego mistrza kraju
Bayer Leverkusen chce wzmocnić obronę! Na celowniku były piłkarz Liverpoolu
OFICJALNIE: Mason Greenwood ma nowy klub!