Latem 2013 roku Sir Alexander Ferguson opuścił Manchester United i właściwie od tej pory Czerwone Diabły nie mogą wrócić na właściwe tory. Manchester od lat pogrąża się w kryzysie, choć co okno transferowe wydaje grube miliony na nowych zawodników. Często pewien schemat się powtarza. Na Old Trafford trafiają piłkarze z dużym potencjałem, ale nie są w stanie w pełni odpalić. Często grać na miarę potencjału dopiero, gdy… zmienią klub, o czym szerzej niedawno pisał Jakub Kowalikowski.
Ale wreszcie pojawia się światełko w tunelu. Manchester realnie może marzyć o powrocie do Ligi Mistrzów. W 16. kolejce Premier League United nie potrafiło jednak pokonać Bournemouth, choć prowadziło już od 13. minuty po trafieniu Amada Diallo. W końcówce pierwszej połowy padły jeszcze dwa gole. Najpierw bramkę zdobył Antoine Semenyo na 1:1, a potem Casemiro.
Już w 52. minucie Bournemouth prowadziło 3:2, a do siatki gospodarzy trafili Evanilson oraz Marcus Tavernier. Szczególnej urody był drugi gol, bo strzelony bezpośrednio z rzutu wolnego.
W 77. minucie Bruno Fernandes doprowadził do remisu, także po strzale z rzutu wolnego. 120 sekund później United prowadziło już 4:3 po golu Matheusa Cunhi. W 84. minucie Eli Junior Kroupi doprowadził jednak do remisu 4:4, a potem wynik się już nie zmienił.
– W tym meczu było wszystko! Proste błędy i piękne gole – emocjonował się po ostatnim gwizdku Maciej Łuczak z Canal +.
Tabela Premier League
Piłkarze Rubena Amorima zdobyli 26 punktów w 16 kolejkach i zajmują szóste miejsce w tabeli. Do miejsca premiującego grą w Lidze Mistrzów brakuje im tylko dwóch punktów. Bournemouth jest 13. (21 pkt).

Pełną tabelę dostarcza „SuperScore„











